12 rzeczy, które warto wiedzieć przed podróżą do Tanzanii

12 rzeczy, które warto wiedzieć przed podróżą do Tanzanii

Jako osoba, która podróżuje często, nie zawsze mam czas, aby przygotować się odpowiednio do moich wyjazdów. Zdarza mi się rownież, że nie zawsze też przywiązuję uwagę do wielu rzeczy, które powinna wiedzieć przed wyjazdem. Przykładowo, przed moim pierwszym wyjazdem do Indii, bardzo bałam się zagrożeniem malaria, i pomimo że nie brałam leków przeciw malarii to używałam bardzo silnego środka przeciw komarom. Jednak już przy drugim i kolejnym wyjeździe, byłam spokojniejsza.  Trochę gorzej było z moim wyjazdem do Tanzanii. Do tego wyjazdu przygotowywałam się bardzo precyzyjnie. Jako, że to był mój pierwszy wyjazd do Tanzanii i pierwszy taki do kraju afrykańskiego, nie wiedziałam czego się spodziewać i oczywiście miałam w sobie obecny strach przed nieznanym. Azję znam, wiem co i jak, znam wiele miejsc i czuję się tam jak w domu. Afryka jest miejscem dla mnie nieznanym, tak więc chciałam się przygotwać na wszystko ( jeśli w ogóle można tak powiedzieć. Ogólnie Tanzania, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie i wiele rzeczy, o które się martwiłam okazały się tylko bajką, a sama Tanzania moim ulubionym krajem na świecie. Tutaj postanowiłam zestawić kilka ważnych spraw, które warto wiedzieć przed wyjazdem do Tanzanii. 

  • Wiza

Większość narodowości może uzyskać wizę na lotnisku, również Polacy. Po przylocie wypełniliśmy formularze, podeszliśmy do pierwszego okienka, gdzie byliśmy mile przywitani przez oficera i tam zapłaciliśmy 50 usd za osobę.

Potem już tylko złożenie odcisków palców i zdjęcie i wiza wbita w paszport. Szybko i sprawnie. 

  • Szczepienia

Jako, że żadne szczepienia do Tanzanii nie są obowiązkowe a zalecane, warto jednak zaszczepić się przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A (WZW powinniśmy mieć jako obowiązkowe w Polsce) i durowi brzusznemu. Te szczepionki  mogą uchronić nas przed konsekwencjami skażonej wody, jedzenia itp. Już w Tanzanii w hotelu poinformują cię, że nie możesz pić wody z kranu, nawet płukać nią ust, a jedynie można użyć przeznaczonej do tego celu wody. 

Jak zaoszczędzić kilka groszy na szczepieniach?

Wiadomo, że szczepienia to nie tania sprawa. Potrzebujemy dwie szczepionki przeciw WZW A i jedna przeciw durowi. Ja jestem z małego miasta i musiałabym jechać do Warszawy, żeby zaszczepić się w przeznaczonej do tego klinice. Wybrałam inna opcję i poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, który wypisał mi recepty na te szczepionki. Zamówiłam je na doz.pl bo cena na ich stronie i w innych aptekach to różnica ok. 50-100 na szczepionce! Jak szczepionki były gotowe do odbioru, wróciłam do lekarza, który mi dał zlecenie szczepienia, po czy pojechałam do apteki z chłodzącą torbą, zapakowałam w nią szczepionki i szybko do punktu szczepień, gdzie w kilka minut byłam zaszczepiona. Pamietać należy, że szczepionki powinny być przechowywane w określonych warunkach, dlatego trzeba szybko je przewieźć z apteki do puntku szczepień. Nie decydowałam się ich trzymać w domu w lodowce i wolałam prosto z apteki do punktu szczepień jako, że nie byłam pewna czy w mojej lodowce szczepionki będą ok. W punkcie szczepień, trzeba podpisać formularz, dotyczący naszej odpowiedzialności jako że szczepionki są z zewnątrz. Mi było na rękę załatwić to wszystko w taki sposób, jako że zaoszczędziło mi to całego zamieszania odnośnie podróży do Warszawy plus całkowity koszt jest tańszy (płacisz tylko za szczepionki), lekarz i szczepienia są w ramach funduszu zdrowia. Oczywiście w tym przypadku należy tylko zadbać o to by szczepionki były odpowiednio przechowywane, nawet jeśli jest to tylko kwestia dystansu od apteki do punktu szczepień. 

Żółta febra ( yellow fever)

Wbrew pewnym plotkom na internecie, żółta febra nie jest wymagana przy podróży do Tanzanii czy Zanzibaru i nikt tego nie sprawdza czy mieliśmy je zrobione. Szczepienia te są jedynie wymagane, jeśli bezpośrednio przed podróżą byliśmy w kraju, gdzie żółta febra występuje. 

  • Malaria

Tanzania jest jednym z krajów, w którym zagrożenie malarią jest duże. W suchym sezonie jednak, ciężko dopatrzyć się jakiegokolwiek komara. Każdy hotel z reguły zaopatrzony jest w moskitierę. Wieczorem zagrożenie pogryzienia jest większe, jednak ja podczas mojego pobytu komara nie widziałam i może zostałam pogryziona raz. Leków przeciwko malarii nie brałam, jednak to jest osobista kwestia, którą należy rozważyć indywidualnie. Nie zachęcam do nie brania leków, jako że mi się nic nie stało. Rożnie bywa i warto to przemyśleć. Ja leków nie brałam, ze zwykłego powodu – leki te bardzo psują wątrobę, a ja swojej nie chciałam narazić na niepotrzebny wysiłek, plus zaopatrzyłam się w bardzo silny środek komarobójczy (magga). Każdy hotel ma również spreje przeciw komarom. Również nie należy się to przerażać statystykami, malaria w Tanzanii może być szybko wykryta jako że większość szpitali jest albo jest sponsorowane przez amerykańskie fundacje, więc szybko malarię wykryją jeśli mamy takie podejrzenie, i koszty leczenia są minimalne i ponoć skuteczne. Problem z malarią jest taki, że nadal nie każdego na leczenie stać, bądź za późno jest wykryta, jako że osoba nie zgłosi się do szpitala. Ponownie, branie leków przeciw malarii to kwestia indywidualna i w każdym wypadku należy się dodatkowo zabiezpieczyć (spraya przez komarom, długie spodnie i koszule, unikanie wychodzenia po zmierzchu)

  • Tse Tse

Z muchami tse tse mieliśmy do czynienia w Lake Myanara jako, że to teren bardziej zalesiony. Muchy te są okropne i gryzą nawet przez ubranie. Mieliśmy w samochodzie specjalne bicze? żeby je odganiać, ale one były nie do opanowania. Nic na nie nie pomagało, może jakiś specjalny kombinezon?

  • Pieniądze

Podczas naszego pobytu ani razu nie musieliśmy użyć lokalnej waluty ( szyling tanzanski), a używaliśmy tylko dolarów. 

Jednak należy pamiętać, że większość miejsc nie zaakceptuje dolarów wydanych przed 2006. Tak po prostu. Warto też mieć dużo mniejszych nominałów na napiwki

  • Napiwki

Właśnie napiwki to ciężko dla mnie kwestia. W Polsce napiwków raczej się nie daje, a jako że mieszkałam w Chinach, jeśli kiedyś spróbowałam dać napiwek to kelner czy kelnerka leciała za mną jako, że zapomniałam pieniędzy. Ja mówię, że to napiwek, a oni do mnie, ze zdziwieniem i żebym wzięła te pieniądze. Tak się zniechęciliśmy do dawania napiwków, że teraz jest to dla nas dziwne. Jednak w Tanzanii pomimo, że napiwki nie są obowiązkowe, to jednak wiem że wszyscy je dają, a czasami nawet są one wymagane ( wspinaczka na Kilimanjaro). Kwoty napiwków, które widziałam na różnych stronach wydawały mi się przerażające: od 15 usd dla kierowcy za osobę, podobnie dla kucharza, kelnera, dodaj kilka dolarów dla osoby która zaniesie torby to pokoju, i okazuje się że wyjazd jest dwa razy droższy niż pierwotnie planowaliśmy. Każdy chce napiwek. Najlepszym rozwiązaniem jest po pierwsze dać napiwek na koniec pobytu i po drugie w wyznaczonej do tego skrzynki na napiwki/kopercie bądź tylko osobom, które wg. nas zasługują na niego. Nie należy też sugerować się podanymi kwotami, bo dla wielu z nas te kwoty są bardzo dużo i jeśli mamy dać 5 osobom to wyjdzie nam ok. 70-100 usd na dzień. 

  • Hotel

Pierwszy raz przez tyle lat podróżowania, wybraliśmy hotele all inclusive i nie żałujemy. Po pierwsze to kwesta jakości jedzenia. Hotel, w którym mieszkamy, zapewne dba o to by jedzenie było przygotowane w sposób taki żeby nie zaszkodził naszemu zdrowiu (higiena, woda). Poza tym, większość lepszych hoteli położona jest w miejscach, gdzie nie ma miast/wsi/restauracji na wiele kilometrów. Nie mielibyśmy nawet gdzie zjeść poza naszym zakwaterowanie. Jeden hotel, w którym byliśmy nie był all inclusive a i tak tam musieliśmy jeść, jako że nic nie było w zasięgu ręki, a jeśli chcelibyśmy gdzieś jechać, to wizowało by się to z kosztem ok 80 usd w obie strony. 

Również najlepiej jest wybrać hotele z większą ilością gwiazdek, jako że te dbają bardzie o jakość naszego pobytu ( moskitiery, spraj przeciw komarom, dodatkowa woda do płukania ust, dobre jedzenie, bezpieczeństwo)

  • Opłaty dodatkowe 

Pamiętajmy, że jeśli chcemy jechać na safari to wiele hoteli nie wlicza opłat za wstęp do parków narodowych, koncesji, podatku turystycznego, transportu itp. Koszty te są bardzo wysokie i to co jest opłatą za sam hotel należy nawet pomnożyć razy dwa. 

My sami wpadliśmy w tą pułapkę. Wiedzieliśmy o opłacie do Parku Narodowego Serengeti (ok. 71usd za osobę za 24h) ale nie zostaliśmy poinformowani przez nasz hotel o dodatkowej opłacie za koncesje jako że będziemy nocować na terenie parku. Na stronie ani hotelu, ani parku ta opłata nie jest uwzględniona jako, że powinna być opłacona przez hotel za leasing ziemi na terenie parku narodowego. Po przylocie okazało się, że zamiast 280 usd za dwie noce musimy zapłacić ponad 520 usd! Nie byliśmy na to przygotowani i po kontakcie z managerem, poinformował nas że ta opłata jest na stronie parku co jest kłamstwem bo stronę to przed przylotem przejrzałam w dłuż i wszerz. Menadżer powiedział, że albo płacimy albo musimy sobie sami radzić. Oczywiście nie mieliśmy wyjścia i zapłaciliśmy, ponieważ z tego samego miejsca mieliśmy lecieć za dwa dni do innego parku narodowego. Fakt ten trochę początkowo zepsuł mi pierwsze minuty pobytu, jednak po ujrzeniu pierwszej żyrafy w sercu wiedziałam, że warto. Oczywiście nie polecam tego hotelu jako miejsca noclegowego, ze względu na podejście i pomoc menadżera, który zostawił nas sobie, plus jedzenie było na prawdę okropne. Następnym razem zostałabym w @andbeyond który ma również ofertę noclegu w namiotach w samych środku Serengeti. Przynajmniej oni mają należyte informacje na stronie, nie oszukując nikogo. Uważam, że jako klient zasługuję na transparentność i prawo decydowania czy stać mnie na określone koszty czy nie. 

  • Transport

To jest ciekawa kwestia w Tanzanii. Do większości miejsc szczególnie parków narodowych, gdzie możemy zobaczyć dzikie zwierzęta, możemy dotrzeć albo samolotem ( safari class, co oznacza małe samoloty/podobne do szybowców) albo zarezerwować pakiet z określoną agencją która zabierze nas na safari samochodem i zorganizuje noclegi za nas. Plus takiego pakietu jest fakt, iż oni wliczą w cenę wszystkie opłaty tzn. również te parków i koncesji, a my musimy jedynie liczyć się z napiwkami. My organizowaliśmy wszystko na własną rękę od hoteli po loty. Jako linię do parków wybraliśmy auric air, który był w miarę na czas  wszystko poszło sprawnie, pomimo że loty małymi samolotami mnie przerażają. 

Lecieliśmy również precision air do Serengeti i Flight Link z Dar es Salaam do Zanzibaru ( zarezerwowaliśmy dzień przed i było najtaniej, lot na czas wszystko ok i cieszymy się że jednak nie płynęliśmy promem)

  • Taxi

Jeśli nie zarezerwujemy transportu z hoteli to mamy opcje taksówek. My braliśmy te z lotnisk, oczywiście nie w parkach bo tam taksówek nie ma tylko transport z hotelu, i przy tym game drives. Nauczyliśmy się jednego jako, że ceny które cytują taksówkarze są z kosmosu. Za transport z lotniska kilimanjaro do hotelu zapłaciliśmy 50 usd i to jest drogo jako że taksówkarz kilka razy upewniał się, że dwie osoby 50 usd i czy jesteśmy pewni. Pewnie było tu miejsce na targowanie się. Następnym razem byliśmy mądrzejsi i od podanej ceny odejmowaliśmy przynajmniej 20 usd i się nie było problemu. 

  • Zanzibar

Zanzibar to raj na Ziemi i najlepsze zwieńczenie intensywnego safari. Woda jest turkusowa, plaże białe, pogoda cudowna. Byliśmy po obu stronach, tej od zachodu słońca ( niestety nasz pensjonat był położony w miejscu gdzie woda była brudna, w ciągu dnia daleko od brzegu i o turkusowych barwach można tylko było pomarzyć).

Drugi hotel (Tulia Zanzibar) to po prostu marzenie. Jak zobaczyliśmy widok to szybko zmieniliśmy zdanie o Zanzibarze. W końcu turkus – jest, biała plaża – jest, drink w ręku – jest. Jesteśmy w niebie. O tak!

  • Bezpieczeństwo

Kwestia, która niepokoiła mnie najbardziej. To był nasz pierwszy wyjazd do Afryki, i jako że Azję znamy perfekcyjnie i czujemy się tam bezpieczni, zawsze co nieznane na początku może wzbudzać niepokój. Wszystko minęło po przylocie i byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni uprzejmością ludzi. Muszę podkreśli, że w większości przypadków braliśmy taksówki prosto do hotelu i tam spędzaliśmy większość czasu, ze względu na specyfikę Tanzanii i naszej podróży większość atrakcji była organizowana przez hotele ( game drives, posiłki), plus hotele były bardzo oddalone od miast, ośrodków miejskich i nie było możliwości/potrzeby podróży tam.